Jakiś czas temu pracowałam z dwoma menedżerami logistyki.


Obaj w tej samej firmie.
Obaj w tym samym systemie.
Obaj dobrzy, zaangażowani, odpowiedzialni.

 

Ich historie pokazują coś bardzo ważnego o kryzysie, którego firmy często nie widzą.

 

Pierwszy – nazwijmy go Kamil – każdego dnia gasił pożary.
Zanim ktokolwiek dostał powiadomienie, on już był w biegu.
Braki w dostawie? Kamil to załatwi.
Nieudany transport? Kamil ogarnie.
Zmiana priorytetów? Kamil przełoży, zadzwoni, dopilnuje.

 

Był szybki, skuteczny, oddany.
I właśnie dlatego… nikt nie pytał, skąd ten ogień.

 

Drugi – niech będzie Marek – pracował inaczej.
Planował.
Układał procesy, robił analizy, domykał rzeczy, zanim stały się problemem.
Nie miał spektakularnych akcji ratunkowych.
Miał spokój. Przewidywalność.
Robił mniej w biegu, więcej strategicznie.

 

I teraz najtrudniejsze (ałć!)

 

Zwolnili Kamila.
„Bo nie umie planować.”
„Bo jest chaotyczny.”
„Bo ciągle są problemy u niego w obszarze.”

 

A przecież przez lata… to dzięki niemu firma JECHAŁA.
To jego rękami łatało się wszystkie dziury systemu.
To on dźwigał błędy innych.
To on brał na siebie koszty złej organizacji.

 

Został zwolniony nie dlatego, że był słaby.
Został zwolniony dlatego, że system nauczył go działać jak strażak… i nigdy nie dał mu przestrzeni, by stał się architektem.

 

Marek został.
Doceniony.
Słusznie – bo robił świetną robotę.

 

Ale to nie jest historia o „dobrym” i „złym” menedżerze.
To jest historia o dwóch różnych rolach, z których jedna jest widoczna, a druga – wyczerpana.

 

Bo firmy chętnie chwalą planowanie.
Ale przez lata korzystają z ludzi, którzy gaszą pożary całej organizacji.

 

I dopóki nie zrozumieją, że pożary nie wybuchają same, dopóty będą tracić najlepszych.

 

Jeśli czujesz, że jesteś „Kamilem” w swojej firmie – że z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, ale w środku płoniesz – zatrzymaj się.

 

Zadaj sobie pytanie:

Co by się wydarzyło, gdybym przestał gasić pożary?
Czy ktoś w ogóle wie, ile mnie to kosztuje?
Czy ten system naprawdę daje mi przestrzeń do planowania?

 

Pracuję z ludźmi, którzy przez lata ratowali sytuacje, aż w końcu ktoś uznał, że to za mało.
Pomagam im odzyskać wpływ, granice i życie poza alarmem.

Jeśli ta historia brzmi znajomo – jestem tu. 

Natalia – Ta od kryzysów i od ludzi, którzy w pożarze codziennych operacji zapomnieli o sobie.