To jeden z tych momentów, kiedy w pracy robi się cicho.

 

Widziałam to wielokrotnie.
Nie dlatego, że nikogo to nie obchodzi – wręcz przeciwnie.
Tylko dlatego, że… nie umiemy.

 

Nie umiemy reagować na czyjś kryzys.
Nie umiemy rozmawiać o zwolnieniach.
Nie umiemy być obok, gdy komuś pęka grunt pod nogami.

 

Nie umiemy być przy kimś, kto traci pracę.

 

Nie umiemy udźwignąć ciężaru cudzych emocji.

 

Nie umiemy dotknąć tego, co najtrudniejsze: wstydu, lęku, poczucia porażki, myśli „Moje życie się właśnie posypało”.

 

Zaczyna się typowy taniec uników:
„Nie będę przeszkadzać.”
„Pewnie wszyscy do niego piszą.”
„Nie wiem, co powiedzieć, żeby nie pogorszyć.”
„Może sama się odezwie.”
„Co mam powiedzieć, żeby nie zabrzmiało głupio?”
„Nie znam szczegółów, nie wtrącę się.”

 

A osoba zwolniona?
Zostaje z tym sama. Ze wstydem. Z pytaniami. Z lękiem o jutro.

 

Utrata pracy to nie tylko formalna decyzja – to utrata statusu, stabilności, relacji, sensu. Szok!
To moment, w którym człowiek czuje, że coś w nim pęka. Znasz to? 

 

Do tego dochodzi jeszcze jedna ważna rzecz:
Ludzie różnie reagują na stratę.
Jedni płaczą.
Inni się śmieją.

 

Ktoś inny atakuje – > „pewnie się cieszysz, będziesz miał spokój beze mnie”.
Ktoś robi żarty, ktoś inny znika.
Ktoś mówi, że „spoko”, a potem nie śpi przez tygodnie.
Każda reakcja jest normalna, bo to reakcja na realny kryzys. 

 

Dlatego właśnie to, co robimy my – współpracownicy, managerowie, znajomi – ma znaczenie większe, niż nam się wydaje.

 

Bo przecież nie trzeba wiele.


Czasem wystarczy jedno zdanie:

„Jest mi przykro, że to Cię spotkało. Jeśli będziesz potrzebować – jestem.”

 

Bez oceniania.
Bez radzenia na siłę.
Bez dopisywania historii, których nie znamy.
Po prostu obecność.

 

Jak pomóc, nie „rozwalając” drugiej osoby? 11 prostych, ludzkich tipów:

 

1. Odezwij się szybko, choćby jednym zdaniem.
Nie czekaj na idealny moment. Cisza boli najbardziej.

 

2. Nie unikaj, ale też nie narzucaj się

Najgorsze, co można zrobić, to udawać, że nic się nie stało albo omijać tę osobę szerokim łukiem. Wystarczy krótkie, życzliwe zdanie: „Jeśli będziesz chciał pogadać albo czegoś potrzebujesz – jestem/daj znać.”

 

3. Zdejmij z rozmowy wstyd.
Możesz powiedzieć zdanie, które otwiera przestrzeń:
„Cokolwiek czujesz – to normalne. Masz we mnie wsparcie.”

 

4. Nie zadawaj pytań o kulisy i przyczyny.
Nie ciągnij za język. To nie jest wywiad, to jest człowiek.

 

5. Nie pocieszaj na siłę.
„Głowa do góry”, „Na pewno będzie lepiej”, „Dasz radę”, „Kto, jak nie ty” – to zapycha, zamiast pomagać. W kryzysie człowiek może nie czuć, że da radę. Takie pocieszenia  a mogą zamknąć tego człowieka na ujawnienie prawdziwych odczuć. Założy maskę „Dam sobie radę” a w środku będzie cierpiał.
Lepsze: „To musiało być dla Ciebie trudne. Jestem obok.”

 

6. Zaproponuj konkretną pomoc.
– Mogę przejrzeć CV?
– Chcesz, żebym Cię polecił/poleciła w mojej sieci?
– Wyjdziemy na spacer, bez gadania o pracy?

 

7. Uszanuj tempo i granice tej osoby.
Każdy inaczej przechodzi kryzys. Jedni potrzebują rozmowy, inni ciszy.

 

8. Nie rób z tego sensacji.
Plotki, domysły i „słyszałem, że…” mogą zniszczyć komuś spokój, zaufanie i reputację.
To ostatnia rzecz, jakiej człowiek po zwolnieniu potrzebuje. Nikgdy nie znasz całego kontekstu sytuacji. To, że ktoś nie donosił i go zwolniono może być wowłane wieloma rzeczami – czasami dużego kalibru: śmiercią w rodzinie, poważną chorobą. Nie oceniaj. 

 

9. Nie bierz do siebie, jeśli ktoś Cię uraża. To nie o Tobie.

Ktoś po zwolnieniu może być drażliwy, ostry, zamknięty, oschły.
Może odpowiedzieć krótko, niegrzecznie, albo wcale.

To nie dlatego, że Cię nie lubi. To dlatego, że jest w strachu, w wstydzie, w zamrożeniu, w walce o siebie.

Kryzys czasem wyciąga z ludzi ostre krawędzie. 

Warto pamiętać, że o chwilowe i że „To nie ja jestem problemem. To sytuacja.”

 

 

10. Nie porównuj i nie doradzaj na siłę

Każdy przeżywa zwolnienie inaczej.
Zamiast rad typu „To świetna szansa!” czy „Powinieneś…” lepiej zapytać:
„Jak się z tym masz?”
„Czego teraz najbardziej potrzebujesz?”

 

11. Nie zostawiaj tej osoby samej i nie pozwól, by zniknęła z radarów

Po zwolnieniu, kryzysie czy trudnej sytuacji ludzie często milkną, wycofują się lub czują się „niewidzialni”. Dlatego ważne jest, by nie dopuścić do tego, by ta osoba została sama.
Wystarczy drobny, regularny gest: krótka wiadomość, zaproszenie na kawę, sprawdzenie, jak się czuje. To nie musi być pomoc – to sygnał, że nadal jest dla kogoś ważna. Obecność i pamięć chronią przed poczuciem izolacji, które jest jednym z najtrudniejszych elementów kryzysu. W tym świecie płaskich relacji i powierzchownych kontaktów łatwo poczuć, że po odejściu z pracy znikamy, że jeszcze wczoraj byliśmy ważni, potrzebni, od naszego zdania coś zależało, a nagle nikt o nas nie pamięta. A to niesie swoje konsekwencje: człowiek zaczyna wątpić w swoją wartość, traci poczucie sensu, zamyka się w sobie, a cisza wokół potrafi boleć bardziej niż samo zwolnienie.

 

I najważniejsze, co chciałam wam powiedzieć: Zwolnienie kogoś nie zwalnia nas z empatii. 

 

Kryzysy – także te zawodowe – nie są egzaminem z doradztwa personalnego, tylko egzaminem z człowieczeństwa.
To moment, w którym organizacje, menedżerowie i zespoły mogą pokazać, że praca to nie tylko zadania, ale relacje. 

 

A ty? Jak się ostatnio zachowałeś, gdy odchodził lub tracił pracę ktoś z twojego zespołu/kolega/znajomy? Jak szybko o nim zapomniałeś? Wiesz, co się z nim stało? Jak reagujesz na cudzy kryzys? Wiesz jak się zachować? Kogo zapomniałeś z dnia na dzień? Może to jest właśnie ten moment, żeby sobie o nim/niej przypomnieć i napisać… masz przecież LINKEDINa pod ręką… Odezwij się…Ciekawa jestem, kto z was to zrobi…Jeśli starczy ci odwagi, podziel się w komentarzu swoim doświadczeniem z tego kontaktu.