Są w każdej firmie.


Ludzie, którzy nie rzucają krzesłami, nie krzyczą, nie wywołują otwartych konfliktów.
Oni robią coś gorszego – powoli niszczą innych.

 

Drobne uwagi.
Szyderczy uśmiech.
Przewracanie oczami.
Zbijanie z tonu, kiedy tylko ktoś zaczyna mówić.
Podważanie decyzji, często „tylko żartem”.
Brak wsparcia, kiedy najbardziej go potrzebujesz.
Milczenie, które bardziej rani niż słowa.

 

Po tygodniu to tylko dyskomfort.
Po miesiącu – stres.
Po roku – człowiek zaczyna wątpić w swoją intuicję, kompetencje, sens.

 

I to widzę w rozmowach z klientami:
Nie wypala ich praca.
Wypalają ich ludzie, którzy potrafią odbierać energię po kawałku każdego dnia.

 

Jak to działa?

  • zaczynasz się autocenzurować
  • unikasz spotkań
  • gasisz własne pomysły
  • ciało jest w trybie alarmowym, jeszcze zanim wejdziesz do biura
  • wchodzisz w strategię „przetrwać”, zamiast „działać”

 

To nie jest przesada.
To realny mechanizm, który prowadzi do kryzysu, wypalenia i utraty sprawczości.

 

Co możesz zrobić?

 

1. Nazwij to, co się dzieje
Nie „oni są trudni”, tylko: to jest ignorowanie, to jest poniżanie, to jest mikroagresja.

 

2. Zadbaj o ciało
Ono wyprzedza umysł.
Jeśli jesteś w permanentnym napięciu – to nie przypadek, to sygnał.

 

3. Nie izoluj się
Rozmowa z kimś bezpiecznym (HR, interwent, terapeuta, mentorka) pomaga odzyskać perspektywę.

 

4. Zastanów się, czy to miejsce jest dla Ciebie bezpieczne
To nie słabość, tylko odpowiedzialność.

 

5. Pamiętaj: ich zachowanie nie definiuje Twojej wartości
To, co robią, mówi więcej o nich niż o Tobie.

 

Jeśli czujesz, że to o Tobie – nie musisz przez to przechodzić sama/sam.
Pracuję z osobami, które latami były „po cichu” niszczone przez czyjąś postawę, ton, zachowanie. Pomagam odzyskać głos, granice i siłę zanim kryzys stanie się wypaleniem.